Jak pozbyć się wszy?

Wszawica to dziś bardziej problem społeczny niż poważna choroba. Jednak budzi w nas poczucie wstydu, bo związane jest z nią mnóstwo stereotypów i mitów. Choć sama dolegliwość jest niegroźna, to panika którą wywołuje może mieć fatalne skutki. Nie ulegaj jej. Kieruj się wiedzą, a szybko opanujesz sytuację.

Gdy byłam mała, nienawidziłam rozczesywania włosów po myciu głowy. Usiłowałam tego uniknąć. Babcia nieraz straszyła mnie wtedy, że będę miała kołtuna, dostanę wszy i ostrzygą mnie na łyso. A ja lubiłam moje kucyki. Udało mi się nigdy nie złapać tych pasożytów, ale ostatnio przekonałam się, że przy powszechności problemu był to raczej „fuks na torze”, niż zasługa mojej czystości i grzeczności. Gdy pisałam mój pierwszy tekst poświęcony problemowi wszy, redakcyjna koleżanka – pani po pięćdziesiątce – opowiedziała mi swoją historię, jak złapała pasożyty podczas podróży autokarem. W babskich rozmowach o dzieciach ten temat wraca jak bumerang – wszy są np. w Wilanowie, a potem w Śródmieściu… Dotyczy to różnych przedszkoli i szkół, również elitarnych i drogich. Nie jest to problem „patologii i marginesu”. Po radę, jak go opanować „temat” udałam się do salonu MAMY z GŁOWY, w których przeprowadza się zarówno weryfikację jak i zabiegi wyczesywania wszy z pełną gwarancją ich
eliminacji.
..

Ewa Kopeć, wraz z koleżanką założyły sieć salonów, w których wykonuje się zabiegi wyczesywania wszy z gwarancją skuteczności. Panie prowadzą także akcje edukacyjne „na żywo” i online. W ich sklepie internetowym można także kupić specjalistyczne grzebienie  Nitfree do samodzielnych zabiegów.  www.mamyzglowy.pl

 

Najstarsze ludzkie pasożyty

Ostatnio potwierdzono obecność tych owadów w…piórach pterodaktyli datowanych na 99 milionów lat. Ludziom towarzyszą co najmniej od 10 tysiącleci. Odkryto je nawet w mumiach egipskich i chińskich. Wzajemne iskanie uznawane było wręcz za pieszczotę, a nie tylko zabieg higieniczny. Przez całe wieki mieli je wszyscy.

Na człowieku bytują dwa gatunki wszy, które żyją na innych typach włosów i są do nich przystosowane morfologicznie. Wszy łonowe, zwane potocznie mendami, bytują w okolicach genitaliów, pach oraz… brwi i rzęs. Mogą tez być w męskim zaroście. Depilując włosy w niewidocznych miejscach łatwo je wytępić.  Na niewielkim obszarze jakim jest twarz, można szybko je wytępić. Łonowe zazwyczaj traktuje się lekami na receptę.

Wszy ludzkie występują w odmianie głowowej przyczepiają swoje jaja do włosów na głowie. Drugi typ – wszy odzieżowe – przyczepia się do tkanin. Wbrew pozorom przez całe wieki uznawano, że właśnie wszy zamieszkujące ubrania są poważniejszym problem i nie ma jak się ich pozbyć. Zmiana ubrania była czasem niemal niemożliwa, bo ludzie posiadali dosłownie jedną koszulę, jedne spodnie, sukienkę czy ciepłe okrycie. Owady były w nich stałymi rezydentami. Łatwiej było człowiekowi wytępić wszy na głowie – włosy golono na łyso i… już. Nikt po nich nie rozpaczał.

Bez kontaktu z człowiekiem wesz nie przeżyje więcej niż 48 h, odłożenie ubrania na dłużej jest dla niej zabójcze, podobnie upranie. To właśnie wszom odzieżowym zawdzięczamy historycznie powiązanie problemu z brudem, noszeniem niezmienianej odzieży i biedą. No a jeśli chodzi o wszy głowowe – w rzeczywistości to absolutnie nie jest zaniedbanie higieniczne! Wszy nie mają statusu społecznego, są wyjątkowo egalitarne i  spotykane także np. u dzieci celebrytów. Czasem uważa się, że nawet wolą czyste, często myte włosy, bo do tych przetłuszczonych trudniej im się przyczepić, ślizgają się po nich, ale nie ma na ten temat naukowych dowodów.

 Wszawica została w ogóle wykreślona z rejestru chorób zakaźnych. Nie traktuje się jej jako chorobę, która powinna być zwalczana systemowo. Bywa, że nawet nie daje objawów w postaci swędzenia. Czasem jednak świąd bywa dokuczliwy, a ranki po ugryzieniach – bolesne. Ich powikłaniem mogą być małe stany zapalne na skórze głowy. Innych chorób od wszy nie złapiemy! Nie przenoszą boreliozy ani zapalenia opon mózgowych jak kleszcze. Tyfus plamisty, przez który aż tak się ich boimy, obecnie praktycznie nie występuje w naszej strefie geograficznej. Natomiast właśnie same wszy
pomogły w wynalezieniu szczepionki na tę groźną chorobę.

Często słyszymy, że ze wszy się po prostu wyrasta. U dorosłych ponoć dość rzadko się pojawiają. Czy to prawda, że te owady lubią dzieci?

Tak po 12-13 roku życia problem w zasadzie znika. Dlaczego? Bo przenoszenie się pasożytów jest ściśle powiązane ze sposobem funkcjonowania dzieci. Nie ma tu znaczenia kultura czy system edukacji, dzieci wszędzie socjalizują się podobny sposób i nawiązują ze sobą kontakty, podobnie się bawią.

 By złapać wszy, niemal konieczne jest bezpośrednie zetknięcie się głowami. Wszy to nie pchły. Nie przeskakują z człowieka na człowieka. Nie potrafią chodzić po gładkich  powierzchniach, sprawnie poruszają się jedynie na włosach, bo ich pazurzaste odnóża są do tego przystosowane. Wesz jest niemal ślepa – rozróżnia tylko bezpieczną ciemność i światło, od którego ucieka (dlatego czesząc włosy trudno ją zobaczyć). Jej aktywne poszukiwanie człowieka ogranicza się do węchu – wyczuwa żywiciela z odległości… 3-5 cm. Owady przenoszą się, gdy dzieci bawią się ze sobą będąc w bliskim kontakcie. W dobie smartfonów, komputerów i rozluźnienia relacji, złapanie wszy paradoksalnie może świadczyć, że dziecko ma… dobre relacje z rówieśnikami, nie jest wyalienowane. Dorośli sami z siebie raczej utrzymują między sobą pewien dystans, więc nie łapią wszy w pracy tak jak dzieci w przedszkolu. No ale od dzieci zarażają się potem całe rodziny – przekazują sobie pasożyty np. poprzez przytulanie. Czasem mówię, że w naszych salonach prowadzimy terapię rodzinną, bo dotyczy ona dzieci, rodzeństw, rodziców, dziadków, a czasem nawet niań.

Co robić gdy odkryjemy, że wszy weszły nam na głowę?

Zachować zimną krew, wtedy szybko poradzimy sobie z problemem. Po pierwsze trzeba najpierw sprawdzić czy ma je tylko jedno dziecko, czy także rodzeństwo (niektóre źródła podają że jest na to nawet 60%) i inni domownicy. Wtedy przystępujemy do leczenia. Teraz na szczęście nikt nie każe nam obcinać włosów.

W aptece można kupić specjalistyczne preparaty zwalczające wszy. Jestem zwolenniczką tych silikonowych. Są one najbardziej bezpieczne, niektóre z nich mogą  stosować nawet matki karmiące i małe dzieci. Działają głównie na zasadzie mechanicznej – drobnocząsteczkowe oleje obklejają owady zatykając ich otwory oddechowe, a pasożyty się duszą. Wadą ich jest to, że znacznie słabiej działają na gnidy, jaja owadów nie muszą oddychać. Dlatego by przerwać ich cykl życiowy, zabieg trzeba powtórzyć po 7-8 dniach. To moment gdy kolejne pokolenie zdąży się wykluć, ale jeszcze nie zacznie się rozmnażać. Po silikonie włosy wyglądają świetnie, są gładkie, puszyste, lśniące. Po zabiegu koniecznie należy wyczesać gnidy. Potrafią one utrzymywać się na włosach nawet przez pół roku, pomimo częstego mycia głowy zwykłym szamponem.

Do wyczesywania wszy i gnid używamy metalowych grzebieni z gęstymi ząbkami, które są tak zwarte, że tworzą niemal blaszkę. Bywa, że są one dołączane do preparatów przeciw wszom, które można kupić w aptece, ale częściej w opakowaniach znajdujemy grzebienie plastikowe, które są zbyt miękkie i rzadkie, żeby poradzić sobie gnidami.

Matki spanikowane po znalezieniu intruzów u swych dzieci, często działają nadmiarowo jeśli chodzi o dezynfekcję mieszkania. Według wskazań sanepidu, sensowne jest odkurzenie tapicerowanych mebli, zmiana i wypranie pościeli w wysokiej temperaturze (wszy giną przy 53 stopniach C). Trzeba też na dwa dni odizolować  ostatnio używane czapki, kaski, foteliki samochodowe, ozdoby do włosów i ewentualnie pluszaki. Co się da – można przelać wrzątkiem albo włożyć do zamrażarki na noc. Brak kontaktu z żywicielem przez dwie doby jest dla wszy śmiertelny. Szał sprzątania, odkażania chlorem, ozonowanie, to  odreagowanie frustracji. Przy wszawicy najtrudniej sobie poradzić z emocjami.

Zbrodnia i kara? Jak zachowujemy się gdy we własnej rodzinie odkryjemy wszy?

Przede wszystkim w grę wchodzi wstyd i poczucie winy. Mechanizmów zawstydzania z powodu wszy jest wiele. Najgorsza jest stygmatyzacja i izolacja dzieci. Nie wolno stosować metod typu: nie baw się z tym dzieckiem, nie wolno sadzać w osobnych ławkach. Tym bardziej że naiwnością jest myślenie, że na dzieci podziałają zakazy i próby ograniczania kontaktu z rówieśnikami.
Szkoły mają wręcz zakaz zwalniania z lekcji z powodu wszawicy. Decyzja, czy zostawić dziecko w domu należy w świetle obowiązujących przepisów wyłącznie do rodziców. 

Na tle innych krajów w Polsce z problemem wszy nie jest ani lepiej, ani gorzej. Wszyscy mają taki sam problem i tak samo sobie nie radzą.  Np. w obrębie klasy, dobrze było by jeśli rodzice umawiali by się na równoczesną akcję sprawdzania głów dzieci (ale nie leczenia na zapas!), jeśli choć jedno z nich ma problem. Maluchy mogą się od siebie zarażać wzajemnie niemal w nieskończoność. Często pierwszą reakcją na znalezienie wszy u dziecka jest chęć znalezienia winnego. Tu w grę wchodzi własne poczucie winy, etykietka „złej matki”, która nie dopilnowała dziecka, nie dbała o nie. Co oczywiście jest bzdurą. Doświadczone – również przez wszy – matki mają więcej dystansu, doświadczenia i przede wszystkim nie wstydzą się otwarcie mówić o problemie, bo rozumieją, że walka z wszami to sport zespołowy.

Drugi mechanizm to obwinianie własnego dziecka – zrzucanie na niego odpowiedzialności, karanie, straszenie. Trzeci to wskazanie obcego, w naszym mniemaniu „gorszego” dziecka, które na nas sprowadziło plagę. To daje poczucie ulgi… i zerową refleksję, że w danym środowisku, to nasze dziecko mogło być pacjentem zero. Zawsze nasze dziecko jest tylko ogniwem we wszowym łańcuchu – od kogoś je przejęło i komuś mogło je przekazać.

By znów włożyć kij w mrowisko w duchu
gender, dodam, że częściej problem dotyczy dziewczynek. To naturalna konsekwencja noszenia długich włosów, bo w takich jest wszy trudniej zidentyfikować i zlikwidować. Dziewczynki są też bardziej wylewne w okazywaniu uczuć, częściej się tulą. Rozwiązaniem jest… odpowiednia fryzura.

Jak zapobiegać zakażeniom?

Przy długich włosach u dzieci, dobrze je jak najściślej zaczesać i jak najwyżej upiąć lub zapleść, tak by włosy podczas  zabaw nie
„przesypywały się” z głowy na głowę. Dostępne są także gumki nasączone odstraszającym preparatem. Profilaktyka zarażania ogólnie bazuje na tego typu produktach, które wydzielają zapach nielubiany przez owady. Poza tym warto wyrabiać w dzieciach nawyk niepożyczania grzebieni, szczotek i ręczników, a także w miarę
możliwości czapek, kasków. Choć droga zarażenia przez przedmioty jest znacznie mniej prawdopodobna.

Kolejna sprawa to regularna weryfikacja, czyli sprawdzenie głowy raz tydzień, dwa, , lub nawet częściej, jeśli mamy informację że w szkole lub przedszkolu stwierdzono wszawicę. W tym celu rozdzielamy włosy na sekcje i dokładnie przeczesujemy przy dobrym, najlepiej dziennym oświetleniu. Możemy sobie pomóc latarka czołowa i lupą. Szukamy zarówno wyklutych osobników, jak i gnid, które najchętniej lokują się w ciepłych miejscach – za uszami lub nad karkiem. Jedne i drugie mogą mieć różne
kolory, przystosowują się do otoczenia niemal jak kameleony.Można też – i czasem to zrobić łatwiej – przeczesać wilgotne włosy właśnie takim gęstym, metalowym grzebieniem i sprawdzić, co na nim zostało. To bardziej skuteczna metoda, jesli nie mamy sokolego wzroku i dziecka, które potrafi wytrwać takie sprawdzanie w bezruchu. Ta metoda pozwala tez czasem  na wyczesanie tej jednej wszy, która właśnie zasiedliła głowę i nie założyła jeszcze nowej kolonii

 

 Jak odróżnić gnidę od złuszczonego naskórka?
Przede wszystkim nie można jej zdjąć „w bok”, tylko przesuwając wzdłuż włosa. W dotyku jest twarda jak ziarnko piasku, a płatek naskórka miękki. Wśród mam często pojawia się pomysł, że pozbędą się gnid za pomocą prostownicy. Niestety, większość świeżych jajeczek lokuje się tuż przy skórze, gdzie prostownica nie dosięga. Także zabiegi chemiczne typu farbowanie nie dają rezultatu. Gnidy
przeżywają i zabarwiają się na kolor włosów, więc trudniej je zauważyć.

Wszy na salonach, czyli dokąd się
udać po pomoc?

Mówiąc o salonach, nie mam na myśli dawnych dworów królewskich i osławionych młoteczków do zabijania owadów goszczących w wielopiętrowych koafiurach. Chodzi o salony „MAMY z GŁOWY”, czyli jedyne wyspecjalizowane gabinety  pozbywania się wszy w Polsce. Obecnie mamy 4 punkty w Warszawie, Poznaniu, Krakowie i Wrocławiu. W niedalekiej przyszłości planujemy otwarcie kolejnych w Trójmieście i na Śląsku. A potem rozszerzenie działalności poprzez franczyzę.

Dzwonią do nas matki w kryzysie, dlatego staramy się reagować tego samego dnia. Zatrudniamy tylko wykwalifikowane pielęgniarki. Z racji wykonywanego zawodu mają one przyzwyczajenia niezbędne w tej pracy – częsta dezynfekcja rąk i sprzętu, praca w rękawiczkach. W ciągu kilku godzin (standardowo 2 godziny, choć nasz rekord to 7 godzin!) przeprowadzamy zabieg silikonowania, wyczesywania i
końcowej weryfikacji głowy. Dziecko wychodzi od nas z gwarancją pozbycia się wszystkich wszy i gnid. Bardzo często matka także poddaje się weryfikacji, czasem nawet od razu ściąga całą rodzinę do kontroli.

Drugą gałęzią naszej działalności jest współpraca z instytucjami. Jeździmy do szkół, przedszkoli, na kolonie, obozy. Przeprowadzamy weryfikację na miejscu ad hoc lub cyklicznie oraz prowadzimy akcje edukacyjne dla personelu i rodziców. Często weryfikacja przeprowadzana przez niedoświadczone osoby, czyli szybki przegląd głów np. bez rozplatania warkoczy, to fikcja. Słyszałam o przypadku,
gdy w ciągu godziny „przebadano” 140 dzieci. Przy dokładnym rozczesywaniu fryzur i sprawdzaniu całej głowy nasza doświadczona pielęgniarka potrafi przez godzinę sprawdzić 10 dzieci. No, chyba że poziom wszawicy jest duży – bo stwierdzenie wszy jest znacznie szybsze niż ich wykluczenie.

Do tej pory przebadaliśmy ponad 3000 dzieci. Statystycznie w przedszkolach i szkołach, które odwiedzamy wszawicę ma kilkanaście procent dzieci. Zdarzają się jednak przypadki, że dotyczy to 50%, rekordowo – niemal 70% dzieci. To prawdziwa skala zjawiska. Dlatego nie ma co chować głowy w piasek i mówić, że problem mnie nie dotyczy. Bo w każdej chwili może nas „dopaść”. To się po prostu zdarza i trzeba reagować. Łatwiej pozbyć się wszy gdy nie rozpanoszą się na dobre. Bardziej zaawansowane stadia trudniej pokonać. Wymaga to więcej wysiłku i cierpliwości od dzieci i dorosłych.

Zabieg usuwania wszy jest długi i pracochłonny. Małe dzieci czasem potrzebują  podczas zabiegu wsparcia, nie mają tyle samozaparcia by wytrzymać cierpliwie całą procedurę. W salonie łatwiej
nad tym zapanować, ale pracujemy też w trybie wizyt domowych. Skala problemu jest duża. I emocje wielkie, choć ich sprawca ma kilka milimetrów.

Czy można samemu wykonać zabieg w domowym zaciszu?

Zdaję sobie sprawę, że nie każdy może sobie pozwolić na zabiegi salonowe. Dla niektórych jest to bariera finansowa, dla innych kwestia odległości salonu. Dlatego prowadzimy akcję edukacyjną, jak domowym sposobem zwalczać pasożyty – krok po kroku. Informacje na ten temat dostępne są na naszej stronie oraz na kanale
Youtube.

Uruchomiłyśmy także sprzedaż profesjonalnych grzebieni (www.grzebiennawszy.pl). To jedyny w swoim rodzaju produkt stosowany w salonach na całym świecie. od początku chciały go kupować w naszych gabinetach, choć nie był w wtedy Polsce dostępny i my sprowadzałyśmy go z Wielkiej Brytanii na potrzeby naszych usług. A my nie miałyśmy dużego zapasu. To był więc wyjątkowy obiekt pożądania niedostępny nigdzie indziej. Długo zajęło nam dotarcie do jedynego na świecie producenta.
Odnalazłyśmy go w… Argentynie. Grzebień ma długie zęby w odstępach 0,09 mm. Gnida ma 0,3 mm więc tym grzebieniem będzie wyczesana. Dodatkowo zęby mają rowki, by nic się nie prześliznęło. W rowkach są mikroskopijne igiełki, które uszkadzają jaja, co sprawia, że nawet jeśli jakimś cudem uchowają się we włosach, wyschną iobumrą. Grzebień wykonany jest ze stali odpornej na wygotowywanie i sterylizację.

Sama wszawica, drapanie się, nadmierne stosowanie preparatów na wszy i intensywne wyczesywanie często podrażniają skórę głowy. Jeśli chodzi o pielęgnację włosów i skóry głowy, sprawdzają się apteczne preparaty… Doświadczenie nauczyło nas, że na taką podrażnioną skórę głowy idealnie działają łagodzące produkty polskiej marki Dermedic z linii Capilarte i Linum. Mają działanie antybakteryjne, kojące i regenerujące. Rekomendujemy je w naszych salonach, wprowadziłyśmy je również do naszej oferty.


One Comment

Dodaj komentarz