fbpx

Fresh Look – zabieg typu minibotoks

minibotoks

minibotoksFresh Look  wykonywany przez dr Agnieszkę Bliżanowską to zabieg odmładzający rysy twarzy poprzez podanie minidawek toksyny botulinowej w wybrane punkty twarzy.   Nie ma jednego Fresh Looka – miejsca podania toksyny zależne są mimiki twarzy, jej rzeźby, odbicia światła, anatomii. Jest to zabieg typu pierwszy lifting „odświeżający” wygląd . Daje naturalne rezultaty bez ryzyka przerysowania. Po prostu cofa czas o kilka lat w ciągu 10-14 dni.

 

Niedawno poszukiwałam modelki do tego zabiegu. Ania jest moją znajomą z byłej pracy, jednak wcale nie została wybrana „po znajomości”. Decydowały wyłącznie kryteria obiektywne, u kogo zabieg ma szanse przynieść najlepsze rezultaty. Ania była to modelową kandydatką.

Dla kogo przeznaczony jest zabieg Fresh Look?

Najlepsze rezultaty przyniesie u osób ok 40 letnich z intensywną mimiką. Czy u starszych nie zadziała? Owszem, da efekt, ale już nie tak spektakularny jak u 40-45 latki. Zresztą wszystko zależy od stanu skóry, który musi ocenić Pani Doktor.

Jakie mankamenty niweluje zabieg? Na jakie zmarszczki działa? Toksyna botulinowa jest pomocna przy wygładzaniu zmarszczek powstających wskutek skurczy mięśni twarzy. Należą do nich przede wszystkim:

  • kurze łapki – zmarszczki w kącikach oczu
  • zmarszczki pod oczami
  • poziome zmarszczki na czole – zmarszczki zdziwienia
  • lwie zmarszczki czyli zmarszczki gniewu, pionowe linie u nasady nosa
  • zmarszczki palacza, pionowe zmarszczki nad ustami

Jeśli chodzi o inne oznaki starzenia botoks poradzi sobie z:

  • uniesieniem opadających kącików ust
  • uniesieniem opadających powiek i łuku brwi (w ograniczonym zakresie, nie zastąpi blefaroplastyki)
  • kamienną brodą, inaczej pikowaną, czyli z wyraźnymi dolinkami rysującymi się podczas ruchów twarzy.

Ania, przy ogólnie dobrej kondycji skóry, miała sporo z tych elementów, co czyniło z niej idealną kandydatkę do przeprowadzenia zabiegu i pokazania jakie cuda potrafi zdziałać.

Nie ma przepisu na Fresh Look – u każdego pacjenta trzeba indywidualnie ocenić, gdzie należy podać preparat i w jakiej dawce. Nie ma tu standardu, że kłuje się np. przy oczach i na brodzie. Każdemu wedle potrzeb 😉 Tak, by wypogodzić zmęczoną twarz, wygładzić ją, optycznie odmłodzić.

Na czym polega zabieg w stylu minibotoks

zabiegi kurze łapkiToksyna botulinowa hamuje neuroprzekaźniki docierające do mięśni. Czasowo nie reagują one na sygnały, które dają im bodziec do kurczenia się. Pozostają w czasowym bezruchu lub w stanie ograniczonej ruchliwości. To pozwala skórze zregenerować zagniecenia mimiczne. Zmarszczka to jakby blizna, u której podstawy zostały przerwane włókna kolagenowe. Gdy mięśnie odpoczywają od intensywnej pracy, skóra uruchamia mechanizmy samonaprawy. Jest to proces całkowicie naturalny, bazujący na mocy samouzdrawiania się przez organizm. W czasie gdy nie działają czynniki niekorzystne, komórki produkujące kolagen pracują bardzo intensywnie, by zregenerować uszkodzenia. Zmarszczki stopniowo wygładzają się. Gdy toksyna przestaje działać, proces zaginania się skóry zaczyna się od nowa, ale stan wyjściowy jest już znacznie lepszy.

Dlaczego mechanizm ten lepiej działa u osób przed 50? Bo bardziej sprawne są u nich mechanizmy naprawcze, komórkom łatwiej jest produkować kolagen. U starszych osób zabieg także da efekt, tylko mniej spektakularny i o krótszej trwałości. 

Czym różni się Fresh Look od botoksu i tzw. mezobotoksu?

Zazwyczaj toksynę botulinowa podaje się, by wygładzić określone zmarszczki. We Fresh looku chodzi o odświeżenie całej twarzy, nie likwidację konkretnych bruzd. Podaje się zdecydowanie mniejsze dawki produktu w każdym wkłuciu. Wkłuć jest natomiast zdecydowanie więcej niż przy ostrzykiwaniu konkretnej okolicy. U Ani było to ok. 20 punktów. Jest ich jednak mniej niż przy tzw. mezobotoksie, czyli podawaniu botoksu podobnie do mezoterapii, co napina skórę i wygładza powierzchowne zmarszczki.

Wrażenia testerki

Zgłosiłam się w odpowiedzi na ogłoszenie na Facebooku, by zrobić sobie prezent na 40 urodziny. W czasie epidemii raczej miałam więcej powodów do zmartwień, niż do radości, więc chociaż w ten sposób chciałam sobie poprawić nastrój. I udało się!

Zostałam zakwalifikowana do zabiegu, choć moje zgłoszenie wpłynęło w ostatniej chwili.

Zabieg trwał około 20 minut. Najpierw Pani Doktor dokładnie mi się przyjrzała, prosiła bym robiła dziwne miny 😉 i zaznaczyła białą kredką punkty, w które ma podać preparat, wyglądałam trochę jak biedronka w białe kropki. Nie było potrzebne nawet znieczulenie, gdy któreś wkłucie zabolało, ściskałam w dłoniach piankowe piłeczki. Obyło się bez żadnej łzy. Najwyżej nieco szczypało. Bezpośrednio po zabiegu miejsca wkłuć wyglądały jak po ukąszeniu komara, ale to tylko przez chwilkę. Następnego dnia nic nie było widać. Prze dwie godziny od zabiegu miałam się nie schylać i nie kłaść. Przez ok tydzień nie chodzić do sauny itp, co w pandemii i tak nie było możliwe.

Działanie preparatu stało się odczuwalne od trzeciego dnia po podaniu. Czoło było jakby zesztywniałe, trudno mi było się zmarszczyć i unieść brwi. Najmocniej czuć to tak po tygodniu, od 10 dnia już nieco puszcza i potem przestaje przeszkadzać. Zabawne wrażenie daje korekcja kącików ust, same jakby układają się w delikatny uśmiech. To fajne.

zabieg na dołki w brodziePatrząc na zdjęcia przed i po uświadomiłam sobie, jak fantastycznie zabieg zadziałał. Człowiek szybko zapomina, przyzwyczaja się do dobrego i bierze to za naturalny stan rzeczy. Wprawdzie zmarszczki na czole i łapki w kącikach oczu mnie denerwowały, ale dopiero skorygowanie całości dało spektakularny efekt. Widać to na zdjęciu. Naprawdę działa jak lifting. Do tego wygładzenie brody – niby nic, a efekt genialny. 

Oczywiście najbardziej widać poprawę na czole i wokół oczu – tu zarówno podniosły się brwi otwierając oko, wygładziły się łapki, jak i zmarszczki pod oczami. Serio – dopiero zdjęcia i ich porównanie uświadomiły mi skalę poprawy, bo proces postępował bardzo naturalnie. A tego, że nie marszczę czoła w zasadzie nikt nie mógł zauważyć. To nie było tak, jak np. z Nicole Kidman. To rzeczywiście jest Fresh look – zmęczenie i zmartwienia nie są odmalowane na twarzy. A zarazem absolutnie nie jest ona nieruchoma, „martwa”.

Dobrą zabawę miałam także z kręceniem filmików dokumentujących postępy po zabiegu. Co dwa dni miałam się gniewać i śmiać do kamery. Nabrałam w tym wprawy i sama widziałam, jak szybko postępują zmiany. Pełen efekt widoczny jest już po 10-14 dniach. Jest mega! To jest wspaniały sposób, by uczcić 40-tkę, zwłaszcza, że na wymarzone atrakcje (podróż) w tym czasie nie mam co liczyć. A takie upiększenie też daje pozytywną energię.

Zabieg testowany w klinice Wellderm, procedura doktor Agnieszki Bliżanowskiej – dermatologa, lekarza medycyny estetycznej.

Cena 1800 zł

Jeśli zdecydujecie się na ten zabieg, mam wielką prośbę, byście powołały się na bloga Justine Time przy zapisie i w rejestracji 🙂
Staniecie się wtedy moimi Patronkami 😉

Dodaj komentarz